Jesteś tutaj: Głos absolwentki
Głos absolwentki
Napisał(a): D.Święch   
środa, 26 czerwca 2013

PlakietkaRefleksje po XIII Rajdzie

Sobota, 15 czerwca, dzień na który wszyscy weterani, nowicjusze i nauczyciele kochający góry czekali z niecierpliwością. Właśnie wtedy wszyscy chcący pokonać swoje słabości, przeżyć wspaniałą przygodę i pożywić się góralskimi specjałami

stawili się wczesnym rankiem mniej lub bardziej wyspani i uśmiechnięci na pętli autobusowej, aby wspólnie przeżyć trzynasty rajd gimnazjalisty.
W autokarze było jeszcze cicho, tylko z dali dochodził głos Pana Ryszarda Rozenbajgiera, który umilał nam podróż (czy też kontynuację brutalnie przerwanego w domu snu) opowieściami o mijanych miejscowościach. Z racji idealnej lokalizacji naszego miasteczka podróż długo nie trwała i już po około 2 godzinach wyszliśmy z autokaru by zaczerpnąć pierwszy haust rześkiego tatrzańskiego powietrza. Tego dnia wiedzieliśmy, że mamy trudne zadanie: pokazać jednej sporej Kopie zwanej Kondracką, że nie jest taka straszna jak ją malują i bez problemu staniemy na jej szczycie. Pełni zapału i chęci do realizacji powierzonego zadania ruszyliśmy w drogę. Pan Bogusław Koczur wspaniały i co najważniejsze dla maruderów - wyrozumiały przewodnik, w każdym istotnym punkcie naszej wycieczki raczył nas interesującymi historiami, z których pewne fakty były jak co roku bardzo potrzebne w wieczornym konkursie krajoznawczym, ale o nim później…. Zatem idziemy, idziemy, idziemy… „Daleko XIII rajdjeszcze?!” , „Pięć minut najwyżej!”, taaak takie dialogi były bardzo popularne w czasie wędrówki zupełnie nie wiem czemu… ? Po wielu trudach (tak naprawdę tonie było ich jeszcze tak wiele…) wędrówki, minięciu pasących się wesoło i pląsających w radosnych podskokach po łączce baranków i owieczek, z którymi niektórzy  znaleźli wspólny język i przeprowadzili krótkie dyskusje na różnorakie tematy, dotarliśmy do schroniska na Polanie Kondratowej. To tam zostaliśmy uraczeni pierwszą dłuższą przerwą, którą większość wykorzystała na uzupełnienie zapasów energetycznych, ale byli też i tacy, którzy preferowali aktywny odpoczynek w postaci zbiegania ze wzgórza ze spektakularnym finałem ;). Jak wiadomo wszystko co dobre szybko się kończy i przychodzi to co najlepsze, tak było też wtedy, przerwa minęła w mgnieniu oka i wyruszyliśmy w dalszą drogę prowadzącą na szczyt. Były kamienie, wiatr, słońce, krew, pot i łzy (dobra krwi nie było, ale tak dobrze brzmi ;) ). A kiedy już każdy i Ci pędzący na początku jak młode kozice i ci wlekący się w samym tyle jak te trochę starsze kozice, tracili wszelkie siły i chęci do wędrówki, czuli każdy mięsień w nawet w miejscach w których nie myśleli że mają jakieś mięśnie, pojawiła się nasza motywacja! Motywacja zbiegająca z góry niczym łania, lekko i bez wysiłku. Nagle z oddali słychać głos „Róbcie zdjęcie Pani Justynie Kowalczyk!”, wszyscy patrzą z oczami jak spodki talerzyków czyżby to naprawdę była ona?! Tak! Oto tuż obok nas przebiegła ta wspaniała kobieta, a my byliśmy na tyle zszokowani, że nikt nie sięgnął po aparat! Tylko później na króciutkim odpoczynku w niemal każdej rozmowie przewijały się zdania typu: „Jej brzuch był 20cm od mojej ręki!”, „Tyle brakło i bym jej dotknął!”, „Jaka ona jest miła, nawet dzień dobry i przepraszam powiedziała”, „Dlaczego nikt nie zrobił zdjęcia?!” itd. Itd. To niespodziewane spotkanie było niewątpliwie największą i najmilszą niespodzanką tego dnia, która dodała nam tyle energii, że na szczycie Kopy Kondrackiej znaleźliśmy się na długo przed drugą grupą. Tam oprócz wspominania spotkania z Panią Justyną doszło podziwianie wspaniałych widoków oraz chmur, które co chwila otaczały nas z każdej strony tak, że poza przepaścią była tylko biel.
XIII rajdKiedy już druga grupa do nas dołączyła i chwilkę odsapnęła przeszliśmy do przeprowadzenia konkursu na najbardziej niepotrzebną rzecz wyniesioną na szczyt przez uczestnika rajdu. Absolutną furorę zrobiło żelazko (zgodnie z upomnieniem autora pomysłu) wcale NIE staroświeckie ? , ale za to bardzo ciężkie, lusterko samochodowe (przecież trzeba się w czymś przeglądać) oraz klamka (ktoś z pewnością chciał otworzyć tajemny portal, aby znaleźć się od razu na szczycie, a może tak zrobił…?). Po zakończeniu konkursu, zrobieniu zbiorowego zdjęcia i posileniu się zapasami z plecaka (kto miał znajomości to dostał nawet pyszną rzodkieweczkę :D, od kogo nie pytajcie, nie powiem bo za rok rzucicie się jak pszczoły do miodu? ) ruszyliśmy w dalszą drogę tym razem już „z górki na pazurki”, dla niektórych pędzących na przodzie i niezważających na obecne strumyki, pod którymi należało czekać prawie dosłownie na pazurki… Jednak zrozumiałe w końcu każdemu spieszyło się na nocleg!
Wygłodniali i zmęczeni do granic możliwości dotarliśmy w końcu przy świetle zachodzącego słońca do pensjonatu „U Trebuni” gdzie zostaliśmy uraczeni pyszną obiadokolacją, która znacznie podreperowała nasze siły. Później udaliśmy się do naszych pokoi, aby przed ogniskiem odświeżyć się i jeszcze troszkę odpocząć. Pachnący i pełni nowych sił około 21 zebraliśmy się wszyscy za podwórku, gdzie przy ognisku braliśmy udział w konkursach i wspólnym śpiewaniu rajdowych piosenek. Akompaniował nam Pan Ryszard Rozenbajgier, który jak co roku dodawał rajdowemu wieczorkowi niepowtarzalnego klimatu. Pierwszym przeprowadzonym konkursem były oczywiście zawody krajoznawcze, w tym roku bardzo oblegane. Zaszczytne pierwsze miejsce zajął Grzegorz Samolej, na równie zaszczytnym miejscu drugim znalazła się Gabrysia Rogowska, na miejscu trzecim równie ważnym  stanął Adrian Miśkowicz. Kolejnym konkursem był konkurs piosenki rajdowej, w którym w tym roku wziął udział tylko jeden zespół (niestety zabrakło nam rozśpiewanych absolwentów), który jednak popisał się niezwykłą inwencją twórczą jako, że ich utwór powstał na 10 minut przed występem!:)  Później przyszedł czas na kalambury, w których hasłami były głównie znane przysłowia, oczywiście cała rajdowa grupa wykazała się wielkąXIII rajd pomysłowością i rozwiązała każdą zagadkę. Po odśpiewaniu ostatniej piosenki wszyscy na paluszkach podreptali do swych pokoi i wskoczyli pod pierzynki, aby zregenerować swoje siły  na kolejny dzień pełen wrażeń…
Ledwo słoneczko wychyliło leniwie swoje promyczki zza horyzontu a tu już rajdowicze musieli wstawać. Po spakowaniu swoich rzeczy i skonsumowaniu śniadanka równie pysznego co obiad poprzedniego dnia udaliśmy się do autokaru, aby nim przemieścić się na początek naszej niedzielnej trasy. Tym razem już jedną grupą wyruszyliśmy najpierw do kaplicy na Wiktorówkach gdzie o godzinie 11 wzięliśmy udział w Mszy Świętej. Później rozpoczęliśmy wspinaczkę na Gęsią Szyję. Jeszcze przed podejściem mieliśmy okazję kupić pyszne oscypki z bacówki, których smak był po prostu cudowny. Nasza wspinaczka po niewyobrażalnej liczbie schodów ciągnęła się długo, jednak pokonaniu wszelkich trudów wędrówki w końcu dotarliśmy na szczyt! A tam już nic nas nie bolało i nie było na co narzekać, bo widoki wynagrodziły nam wszystko. Niestety ze względu na dużą liczbę turystów musieliśmy szybko rozpocząć zejście. Wędrówka upływała nam przy miłych pogawędkach i oglądaniu kolejnych coraz to piękniejszych widoków. Na kolejnym postoju musieliśmy jednak nieco zmienić naszą trasę i pójść krótszą drogą omijając schronisko Murowaniec, ze względu na małe opóźnienia, które wynikły pod Kościółkiem. Mimo to nikt nie narzekał i cieszyliśmy się już ostatnimi tego roku chwilami rajdowej wędrówki.
XIII rajdPo dotarciu do autokaru wyruszyliśmy na miejsce, gdzie urządziliśmy oficjalne zakończenie rajdu. Tam każdy zwycięzca konkursu otrzymał piękną nagrodę, a każdy uczestnik rajdu mały upominek. Po odśpiewaniu piosenki rajdowej i chwili wytchnienia przed autokarową podróżą, wsiedliśmy do  naszego pojazdu i wyruszyliśmy w drogę do domu. Mimo, że było nam troszkę smutno z powodu kończącego się kolejnego rajdu to staraliśmy się jeszcze wykorzystać te ostatnie chwile spędzone razem. Po powrocie do Bochni nadszedł niestety czas pożegnań i oczekiwania na kolejny, wspaniały rajd…

Relacje, trasy rajdu i fotoreportaż - tutaj

Dorota Święch

 
 

Z naszej galerii

Lepsza szkoła

Data, imieniny


Dzisiaj jest: Środa
22 Listopada 2017
Imieniny obchodzą
Cecylia, Marek, Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.
Zodiak: Skorpion