Wywiad z ks.R.Łagoszem Drukuj
Napisał(a): K.Kociołek   
wtorek, 17 stycznia 2012

Wywiad z ks. Romanem Łagoszem

Karolina Kociołek: Co skłoniło Księdza do pójścia do seminarium?
Ksiądz Roman : Powołanie to dar i tajemnica. Nie wiem dlaczego ja. Zawsze byłem blisko kościoła. Wybrałem liceum o profilu biologiczno – chemicznym, ponieważ myślałem o ratownictwie medycznym. Takie plany miałem jeszcze w 4 klasie. Tuż przed maturom zacząłem się zastanawiać czy na pewno tego chce. Myślę, że za odkryciem powołania do kapłaństwa stoją oazy dla niepełnosprawnych w Kąclowej i znajomość z ks. Staśko, który był opiekunem niepełnosprawnych ruchowo w diecezji. Był on w tym czasie wikariuszem w mojej rodzinnej parafii tj. w Limanowej i bardzo dużo mu pomagałem w pracy z niepełnosprawnymi.
K.K :Czy praca w każdej parafii mniej więcej wygląda tak samo, czy też diametralnie się różni?
ks.R :Ja dziele parafie na trzy rodzaje: miejskie, podmiejskie i wiejski. Miałem okazję pracować wszystkich trzech rodzajach parafii. Lisia Góra – podmiejska, Żegocina – wiejska i Bochnia – miejska, pochodzę również z miejskiej parafii. Czy są różnice? Tak i nie. W wszystkich są plusy i minusy. Wszędzie prowadzi się grupy duszpasterskie, pracuje się w szkole, udziela sakramentów. Wiejskie i podmiejskie są mniejszymi parafiami i nie ma anonimowości, ks. jest na każdym miejscu rozpoznawany, jest wielkim zamieszaniem gdy kupuje się jakieś rzeczy w sklepie i praktycznie po roku zna się wszystkich w parafii. W mieście są duże wspólnoty kapłańskie, większa anonimowość, dużo więcej grup, jeden ks. nie jest stanie poprowadzić wszystkich grup. I nie ma szans, abym w parafii miejskiej poznał wszystkich.
K.K :Jakie są Księdza codzienne zajęcia?
ks.R: Msza Święta, dyżur w konfesjonale i kancelarii, szkoła i oczywiście osobista modlitwa, głównie brewiarzowa, która jest urzędową modlitwą Kościoła.
K.K :Jak wygląda taki normalny dzień z Księdza życia ?
ks.R: Dyżur w konfesjonale, modlitwa osobista, Msza Św., dyżur w kancelarii, szkoła, dyżur w kancelarii, dyżur w konfesjonale, spotkanie  z grupami. To taki ogólny plan księży w naszej parafii. Taki sam jest różnie w wiejskich parafiach i podmiejskich tylko, że realizuje go 1 lub 2 ks. a miejskich jest nas więcej a więc dyżur w kancelarii nie jest codzienny, ale każdy z nas ma kilka grup i w ciągu tygodnia mamy z różnymi grupami spotkania.
K.K: W której parafii pracowało się Księdzu najlepiej?
ks.R: W wszystkich było mi dobrze. W każdej były minusy i plusy, lecz najbardziej z myślami i wspomnieniami wracam do Lisiej Góry, chyba dlatego, że była to pierwsza moja parafia. Mówią, że pierwsza parafia to pierwsza miłość. I jest to prawda, przynajmniej dla mnie. A Żegocinę wspominam, ponieważ aby odwiedzić moich rodziców muszę przez nią przejechać. Ale najwięcej przyjaciół i znajomych mam w Lisiej Górze.
K.K: Czy jest Ksiądz zadowolony ze swojej  obecnej parafii ?
ks.R: Jak najbardziej bardzo dobrze mi się tu mieszka i pracuje. Wspaniała wspólnota kapłańska i ludzie bardzo są zaangażowani w parafii. Szkoda tylko, że młodzieży zaangażowanej jest tak mało.
K.K: Ile lat pełni Ksiądz posługę kapłańską?
ks.R: To jest 8 rok mojego kapłaństwa.
K.K: Jakie są Księdza relacje z wiernymi? Czy są oni chętni do pomocy?
ks.R: Myślę, że są bardzo dobre. Jak do tej pory nie spotkałem się żadną odmową w pomocy i sami również wychodzą z propozycjami.
K.K : Jak często odwiedza Ksiądz dom rodzinny? Uważa Ksiądz, że to wystarcza, czy też przydałoby się częściej ?
ks.R: Staram się być w domu przynajmniej raz w tygodniu. Wszystko zależy od tego ile jest pracy w parafii. Ale jak mam wolną chwilę staram się choć na chwilę podjechać do rodziców, a jest to nie daleko tylko pół godziny drogi. Każdy ma już własne życie, myślę, że tak samo bym odwiedzał dom jak bym wybrał inną drogę życia. A po za tym są telefony.
K.K :Co najchętniej robi Ksiądz w wolnych chwilach?
ks.R: Idę w góry, lubię odwiedzać różnego rodzaju miejsce. Ostatnio zakochałem się w Sandomierzu i często tam jadę próbując go poznawać co raz lepiej. Uwielbiam czytać i często odwiedzam moich kolegów i znajomych.
K.K: Czy lubi Ksiądz chodzić po górach? Często wybiera się Ksiądz na górskie szlaki ?
ks.R: Tak. Przynajmniej z dwa razy w miesiącu.
K.K: Może opowiedziałby nam Ksiądz jakieś najciekawsze przeżycie z seminarium oraz całej swojej kariery kapłańskiej?
ks.R: Bardzo nie lubię określenia kariera kapłańska. Kapłaństwo jest powołaniem i służbą Bogu i ludziom. Karierę jak bym chciał zrobić to robiłby ją będąc świeckim. Takich wydarzeń jest wiele. Ale najciekawszym jest wydarzenie które miało miejsce na jednej z moich parafii. Będąc w pokoju nauczycielskim jedna z nauczycielek, która  zerwała już z kolejnym narzeczonym, zaczęła się użalać jako ona jest biedna, że chyba będzie starą panną, nikt jej nie chce, że ma pecha. A ja jak zwykle uszczypliwy, rzuciłem hasło, że jej nic nie pozostało innego jak pomodlić się do Judy Tadeusza patrona spraw beznadziejnych. Przez jakiś czas jej tym patronem dokuczałem. Po jakimś czasie zapomniałem już o całym wydarzeniu, przeniesiono mnie na inną parafie. Na nowej parafii mam nagłą niespodziewaną wizytę. U moich drzwi stoi ta nauczycielka z narzeczonym i pragną mnie zaprosić na ślub i bym ich pobłogosławił, że to dzięki mnie jest ten ślub. Byłem bardzo zaskoczony. Okazało się, że moją złośliwą uwagę o Judzie Tadeuszu wzięła poważnie i zaczęła się do niego w tej intencji modlić.
K.K: Jakie są Księdza zainteresowania, hobby ?
ks.R: Książki, góry i podróże po Polsce.
K.K: Dobrze wspomina Ksiądz czasy w seminarium ? Czy chciałby Ksiądz do nich powrócić?
ks.R: Bardzo miło wspominam ten czas. To czas kiedy zdobyłem bardzo wiernych dobrych przyjaciół. To był również czas kiedy podejmowałem ważne i trudne decyzje. Raczej nie chciałbym wracać do seminarium.
K.K: A szkoła? Jak wspomina Ksiądz ten okres czasu ?
ks.R: O jak najlepiej. Nie miałem problemu z nauką wręcz przeciwnie. Czas szkoły był czasem beztroskim, radosnym. Bardzo dużo czasu poświęcałem kolegom, bardzo dużo było górskich wycieczek. To w tym czasie zachorowałem na góry.
K.K: Czy w wieku szkolnym miał Ksiądz jakąś styczność ze służbą przy ołtarzu (ministranci, lektorzy) lub jakąkolwiek inną organizacją działającą przy kościele?
ks.R: Zaraz po I Komunii Św. zostałem ministrantem, później lektorem. Praktycznie od I Komunii Św. aż do dnia dzisiejszego jestem przy ołtarzu, tylko teraz z drugiej strony. Po I klasie liceum po raz pierwszy pojechałem na oazę dla niepełnosprawnych ruchowo do Kąclowej i od tego momentu aż do dnia dzisiejszego zaangażowałem się Duszpasterstwo Niepełnosprawnych Ruchowo Diecezji Tarnowskiej. Należałem również do Grupy Młodzieżowej w Limanowej.
K.K: Kogo uważa Ksiądz za swój autorytet ?
ks.R: Nie będę oryginalny jeżeli powiem, że dla mnie autorytetem jest bł. Jan Paweł II, jego nauczanie i życie. Również wielkim autorytetem jest dla mnie zmarły długoletni katecheta w Limanowej ks. Jan Rachwał, którego osobiście uważam za świętego. Duże dla mnie znaczenie ma ks. Proboszcz z parafii, na której odbywałem moją praktykę diakońską. On jest dla mnie wielkim oparciem w trudnych sprawach i problemach. Zawsze gdy nie potrafię sobie z czymś poradzić jadę do niego na rozmowę.
K.K: Bardzo dziękuję za rozmowę oraz życzę wielu łask w dalszej owocnej pracy kapłańskiej.